Kozieradka – mój sposób na piękne włosy

Po tegorocznych wakacjach mam ogromny problem z wypadaniem włosów. Ostatnie lato było tak upalne, że grzechem było siedzieć w domu, a nie na plaży. I tak przez całą przerwę międzysemestralną wylegiwałam się nad morzem. Dzień w dzień – tak przez prawie trzy miesiące. Moja opalenizna była zachwycająca, moje włosy również. Dostały blond refleksów, każdy myślał, że je rozjaśniłam!!! Efekt był zniewalający, coś à la ombre, które jak wiecie od kilku sezonów jest bardzo modne. Zachwycona naturalnymi refleksami, zaprzestałam opalania się w kapeluszu i wystawiałam głowę wprost do słońca. Niestety od niedawna nie chodzę z dumnie podniesioną głową, a wręcz przeciwnie. Codziennie wiążę włosy w kucyk chociaż niedługo chyba nie będę miała czego wiązać. Moje włosy wypadają na potęgę!

Ile wypada mi włosów?

wypadanie-wlosow-choroba-637x300Moja mama pocieszała mnie mówiąc, że włosy wypadają i jest to całkowicie normalne zjawisko. Według specjalistów, codziennie wypada nam około 100 włosów. Przeciętnie – czyli musimy pamiętać, że ta liczba może być u każdego z nas inna. U jednej osoby normą będzie 50 włosów dziennie, a u innego 120. No ale co zrobić gdy nie wiemy jaka jest nasza norma?

Postanowiłam zgłębić ten temat. Przy każdym szczotkowaniu, myciu włosów, układaniu fryzury skrupulatnie liczyłam ile wypada mi włosów. I co? Prawda była bardzo nieprzyjemna. Po całym dniu, łącznie wypadło mi 397 włosów! Włosy widziałam dosłownie wszędzie!!! Na swetrze, na podłodze, na ręczniku , a w czasie kąpieli aż zatykał się odpływ… 🙁

Ilu specjalistów, tyle teorii

Zaczęłam szukać w Internecie informacji na temat wypadania włosów i miałam coraz większy mętlik w głowie. Okazało się, że i owszem bardzo dużo kobiet zmaga się wypadaniem włosów po lecie lecz przyczyna może leżeć głębiej – mianowicie w nas, a konkretniej w naszych hormonach.

Postanowiłam wybrać się do lekarza. Jeden twierdził, że to wina stresu, drugi, że mój problem z wypadaniem włosów jest skutkiem wakacyjnych zaniedbań i oparzeń słonecznych skóry głowy. Kolejny stwierdził, że to wina hormonów. Sama nie wiedziałam co robić. Byłam zrozpaczona – trzech lekarzy i trzy różne diagnozy. Co robić?

Jeszcze raz zaczęłam ustalać diagnozę i ewentualne leczenie za pomocą Internetu (wiem, wiem… ;). Znalazłam wiele interesujących blogów na temat wypadania włosów oraz naturalnych środków zapobiegających wypadaniu włosów. Pomyślałam, że natura nie może zrobić mi krzywdy, a tylko pomóc. Trochę tego było: maseczka z miodu i oliwy, herbatka pokrzywowa, skrzyp polny, płukanki do włosów, no i kozieradka. To właśnie ona w moich testach poszła „na pierwszy ogień”.

Czas na kozieradkowanie

kozieradkaKozieradka jest to zioło występujące najliczniej w Azji i Europie Wschodniej, uprawiane jednak z powodzeniem na całym świecie. Nasiona kozieradki wykorzystywane są najczęściej w kuchni, ponieważ idealnie nadają się do wszelkich rodzajów mięs, jednak znajdują zastosowanie także w leczeniu zewnętrznym i wewnętrznym. Może być stosowana na różnego rodzaju dolegliwości, w tym np. stany zapalne skóry, jednak oczywiście mnie najbardziej zainteresowały jej właściwości mające hamować wypadanie włosów. Wraz z innymi włosomaniaczkami rozpoczęłam akcję „Miesiąc z kozieradką – na wypadanie włosów”.

Nasiona kozieradki kupiłam w sklepie ze zdrową żywnością. Za opakowanie zapłaciłam 3 zł. Pół łyżeczki nasion należy zalać połową szklanki wody. Tak przygotowany napar można maksymalnie przez tydzień przechowywać w lodówce, a następnie wcierać we włosy. Jak często? To już jest kwestia indywidualna. Ja wcierałam codziennie wieczorem, gdyż rano myję głowę. Niestety jej zapach przypomina kostkę rosołową albo zapach kurczaka z rożna. Umówmy się – zdecydowanie nie jest to zapach Chanel.

Pierwszym, natychmiastowym efektem było uczucie mrowienia skóry głowy. Jeżeli chodzi o wypadanie włosów, to mniejszą ilość włosów „wokół mnie” zauważyłam po ok. 2 tygodniach. Byłam bardzo zadowolona z efektów kuracji. Włosy po miesiącu wypadały mniej o połowę, a do tego były lśniące i mocne. Wszystko super, tylko zmienił mi się plan zajęć na uczelni i od przyszłego tygodnia, codziennie o godzinie 8.00 zaczynałam dzień wykładami. W związku z tym poranne mycie głowy nie wchodziło w grę, a kurczakiem pachnieć nie chciałam. Dlatego rozpoczęłam kolejne poszukiwania skutecznego środka na wypadanie włosów.

Profolan – ratunek dla moich włosów

IMG_1722W Internecie trafiłam na tabletki w skład których wchodziły tylko i wyłącznie naturalne składniki: skrzyp polny, pokrzywa, l-cysteina, witaminy i minerały i uwaga, uwaga: kozieradka. Skoro sprawdziła się w wersji „surowej” to w przetworzonej pewnie też.

Tabletki zamówiłam na stronie producenta. I od razu przestrzegam Was, że w Internecie jest wiele podróbek. To jest jedyne pewne źródło. Zamówiłam w piątek, a w poniedziałek tabletki były już u mnie w domu.

Kurację zaczęłam natychmiast – dwie tabletki dziennie przez miesiąc. Ten czas upłynął bardzo szybko, a wraz z nim moje problemy z wypadaniem włosów! Po miesięcznej kuracji z Profolanem włosy nie wypadają mi już prawie w ogóle! A przed rozpoczęciem „naturalnej kuracji”, jak wiecie było mocno niewesoło. Profolan skutecznie zahamował wypadanie włosów, a dodatkowo dostałam 3,5 cm długości w gratisie!! 😀

Dodatkowo uzyskałam jeszcze jeden blond_flare_before_after_backnieplanowany efekt, a mianowicie mnóstwo nowych włosów tzw. baby hair. Dla podtrzymania efektu zamówiłam kolejne opakowanie z tym, że biorę tylko jedną tabletkę dziennie. I tutaj kolejna niespodzianka – dostałam rabat -20%.
Znowu nastał czas świetności.Wszyscy znajomymi są zachwyceni moimi włosami!! Co druga koleżanka wypytuje mnie jak osiągnęłam taki efekt. Nie robię z tego jakiejkolwiek tajemnicy.Wszystkim i wszędzie polecam najskuteczniejszy środek na wypadanie włosów, czyli Profolan! On uratował moje życie i moją głowę! 🙂

Nie zwlekaj, zamów teraz i sama przekonaj się o skuteczności Profolanu!